Bliźnięta

Pobudka WSTAĆ !! Dzieciom wody dać – poranki mamy i bliźniaków.

poranki mamy bliźniaków

Od dwóch lat budzik w naszym domu nie jest potrzebny. Ten zbędny przedmiot idealnie zastępują chłopcy, którzy postawią nas w jednej sekundzie na proste nogi. Antoś – nasz baaardzo ranny ptaszek, uwielbia rozkręcać domowe towarzystwo od pierwszych chwil po przebudzeniu. Jego wewnętrzny zegar nastawiony jest niestety na godzinę 5:30. Choć przyznaję, że od naszego świątecznego pobytu u dziadków widzę progres. Ale żeby nie zapeszać o tym jeszcze cicho -sza.

Jeśli Antkowi nie uda się obudzić Jasia swoim wołaniem o kakako ( Antoś po przebudzeniu wykrzykuje swoje dwa sztandarowe hasła – kakako – czyli kakao lub kukaka – czyli kurczaka), atakuje brata w łóżeczku obok poduszką. Rzut zazwyczaj celny, powoduje, że dzień z bliźniakami uważamy za rozpoczęty. Z grubej rury, ponieważ jedno dziecko głodne, a drugie z poranną chandrą potrzebuje czasu, aby dojść do siebie po przebudzeniu. To akurat bardzo dobrze rozumiem, ponieważ też nigdy z rana humorem nie tryskam. Potrzebuję czasu, aby wejść na odpowiednie tory. Jasiu ma to po mamusi.

Poranne siku bliźniaków to proces dość skomplikowany. Dodam jedynie, że chłopcy noszą jeszcze pieluchy. Staram się zawsze rano, wieczorem i w miarę możliwości w ciągu dnia wysadzać ich na nocnik lub nakładkę. Jeśli jeden chce usiąść na nakładkę sedesową, to oczywiście ten drugi nie chce załatwić się do nocnika. Też czuje potrzebę zrobienia siku tak samo jak braciszek, no i oczywiście w tym samym momencie. Nie ma innej opcji. Pojedynek sedesowy najczęściej kończy się porażką jednego z uczestników – siku ląduje na podłodze.

Na wspólne, poranne wylegiwanie się w łóżku szans brak. Chyba, że na horyzoncie pojawia się Świnka Peppa, która pozwoli ujarzmić towarzystwo. Twórcy tej bajki chętnie  postawiłabym pomnik w ogrodzie. Tyle razy ta różowa postać i jej rodzinka uratowała mnie przed armagedonem !! Dzięki Peppo !!

Jeśli uda się chłopcom zasiąść bez ruchu na pupach w jednym miejscu, ja ten czas wykorzystuję na ekspresową organizację dnia. Plan w głowie to podstawa. Bez niego mama bliźniąt nie potrafi funkcjonować. Aaaa i jeszcze bez jednej bardzo istotnej rzeczy – KAWY. Przed ciążą, piłam jedną słabą kawkę, z konkretną ilością mleka  – zazwyczaj dla tzw. towarzystwa. Od czasu, gdy dzieci przyszły na świat mój organizm bez kawy funkcjonować nie potrafi, choć czasami się przeciwko niej buntuje.

Serwowanie śniadania to pierwsze z codziennych moich wyzwań. Tak, jest to dla mnie ćwiczenie bojowe ! Do niedawna nie było z tym problemu. Chłopcom kubki smakowe niewątpliwie się zmieniły. Niestety. Jedli wszystko co im dałam. A teraz jestem zmuszona do porannego wysilania jeszcze zaspanej mamusiowej mózgownicy. Cały szkopuł polega na tym, że obaj nie zjedzą tego samego. No ba. Przecież mama nie może mieć z nami tak łatwo, prawda ?

Zjecie jajeczko ?

Jaś : Nieeeeee

Antoś : Taaak

To tościka mamusia przygotuje, ok ?

Antek: Nieee

Jaś: Taaaak z kekupem

No i masz babo placek.

Jeśli kreatywności z rana brak najczęściej z pomocą przychodzą płatki – dla Jasia ryżowe, dla Antka jaglane z owocami. Szybko, zdrowo i z pełnymi brzuszkami przechodzimy do kolejnego momentu naszego poranka. Czas, żeby ogarnąć dzieci no i na koniec samą siebie. Na pełnych obrotach zabieramy się za myju, myju i przebieranie, którego chłopcy zdecydowanie nie lubią i odwlekają w czasie. Chyba, że zastosuję uwielbianą przez Jasia i Antka zachętę do ściągnięcia nocnego wdzianka – rundka po mieszkaniu na golasa. Minutka wolności totalnej i następuje łapanie chłopców w biegu. Dobra. Proces przebierania mamy za sobą.

Teraz mama może doprowadzić się do stanu zadowalającego –  zamienić piżamę na wygodny dres, poskromić kręcone i wystające z każdej strony włosy, zrobić szybkie myju, myju. Tak, aby przyjeżdżający z paczkami kurierzy nie wystraszyli się czarownicy, która otworzy im drzwi.

Poranki z dziećmi to sport ekstremalny. Każda mama może przedstawić swoją wersję rannych wydarzeń. Myślę, że zdecydowana większość tych opowieści byłaby wypowiadana z uśmiechem na twarzy, bez względu na godzinę pobudki. Poranki mamy bliźniaków nie należą zawsze do łatwych i przyjemnych. Zresztą, bez względu na ilość dzieci i ich wiek musimy spinać poślady, aby wszystko ogarnąć na czas. Ja swoich poranków nie zamieniłabym na żadne inne.

A Wy ?

JM

2 thoughts on “Pobudka WSTAĆ !! Dzieciom wody dać – poranki mamy i bliźniaków.

  1. Bardzo dobrze Cię rozumiem, choć nie mam bliźniat tylko dwóch pojedynczych synów . Poranek Zombi to codzienność, a jak doszło przedszkole młodszego i moje zajecia zawodowe to już totalny kataklizm. Grunt to organizacja i cierpliwość.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *