Bliźnięta · Mama

Pierwszy krzyk naszych synów. Narodziny bliźniąt.

JantkowaMama Pierwszy krzyk

Nasi chłopcy przyszli na świat 10.12.2014 r. w Katowicach. Poród odbył się poprzez cesarskie cięcie. W trakcie zabiegu był przy mnie mój Mąż, który relacjonował mi cały jego przebieg z precyzją rasowego komentatora sportowego. Najpierw usłyszeliśmy donośny płacz Jasia, a następnie jeszcze bardziej donośny krzyk Antosia ( od ich imion wzięła się nazwa bloga ). Była to najcudowniejsza chwila naszego życia. Rozpierała nas duma, że mamy już przy sobie dwóch zdrowych i silnych synów. Tą nowiną chcieliśmy podzielić się z całym światem. Nigdy z tak wielką ochotą nie wysyłałam sms-ów jak w tym dniu 🙂 Byłam przekonana, że razem z nami cieszy się nasza rodzina i znajomi.

Wiem, że jesteśmy z Mężem ogromnymi szczęściarzami, którzy zostali obdarowani podwójnym cudem. Dla nas najważniejsze było to, że chłopcy urodzili się ZDROWI. Nie wszyscy mają tyle szczęścia co my….

Przed porodem spędziłam na obserwacji w szpitalu 12 dni. Niby nie dużo, ale dla mnie wystarczająco, aby zobaczyć ile cierpienia i niepewności wiąże ze sobą oddział patologii ciąży. Ile ludzkich dramatów rozgrywa się w tym miejscu. Ten właśnie czas był dla mnie lekcją pokory, aby przestać marudzić na bolące plecy czy spuchnięte nogi. To wszystko nie miało żadnego znaczenia w konfrontacji z sytuacją innych kobiet. Wiedziałam, że niedługo nastąpi rozwiązanie mojej ciąży. Wiedziałam, że z chłopcami jest wszystko w porządku, że byli i są pod bardzo dobrą opieką specjalistów i nic złego nie może już się wydarzyć.

To co zobaczyłam na oddziale patologii ciąży miało dla mnie wymiar w pewien sposób pozytywny. Skoro mam tyle szczęścia oczekując na narodziny dwóch synów, wszystko w mojej ciąży przebiegło prawidłowo, to nie mogę mieć w sobie tyle lęku o to co przed nami. Bez względu na to, co się będzie działo damy sobie radę, bo będziemy już wszyscy razem. Inni takiej pewności niestety nie mają. Poznałam kobiety dla których każdy dzień to walka o życie nienarodzonego dziecka, lub walka o życie dziecka narodzonego. Ciągły strach, niepewność, lęk o każdą godzinę.

Dziękuję za zdrowe dzieci. Dziękuję za kochającego Męża. MAM WAS. MAM WSZYSTKO.

JM

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.