Bliźnięta · Mama

Bliźniaki-przedszkolaki. To już tuż, tuż.

 

Bliźniaki idą do przedszkola.

To dopiero w przyszłym roku. Jeszcze dużo czasu.

Nadszedł 2018. To już w tym roku.

Gdzie tam jeszcze do września. Spoko, luz.

Składanie podań, lista przyjętych.

Dni adaptacyjne. Serio?

Sierpień. To już tuż, tuż.

Nie wierzę.

Że to już. Nie tak dawno chłopcy uczyli się chodzić, na auto mówili bum-bum, a już za kilkanaście dni pójdą do przedszkola. Szok. Rozpoczynamy nowy etap. Wszyscy. Oni i my. Tak po ludzku nie wierzę jak ten czas gna, a chciałabym czasami móc za pomocą czarodziejskiej różdżki go zatrzymać, bo wiem, że te chwile już nie wrócą.  Pamiętam moje początki w roli podwójnej mamy. Zastanawiałam się, jak to będzie, gdy chłopcy zaczną biegać, broić, poznawać razem świat, rozmawiać ze sobą. Myślałam w perspektywie dalekiej przyszłości o tym, jak odnajdą się w przedszkolu. A tu proszę. Już niedługo okaże się, jak to będzie. Rozpoczynają edukację. Idzie nowe.

Mam nadzieję.

Chciałabym bardzo, aby czas przedszkola był dla Jasia i Antka wspaniałą przygodą. Nie przykrym obowiązkiem, ale frajdą. Aby towarzyszyły im w ich nowej codzienności pozytywne emocje. Radość, ochota, chęć poznawania, fascynacja odkrywania. Mam nadzieję, że tak właśnie będzie. Chłopcy mają kontakt z innymi dziećmi, ale codzienne przebywanie w grupie z rówieśnikami to będzie dla nich coś zupełnie nowego. Coś, czego bardzo potrzebują. Nauczą się funkcjonowania w grupie. Za pomocą zabawy zdobędą nowe umiejętności i wiedzę. Fantastycznie. Bardzo mnie to cieszy i wiem, że czeka ich wspaniały czas.

Jestem przekonana.

Kończy się bardzo ważny etap. Czas, który poświęciłam tylko i wyłącznie dzieciom. Tak właśnie chciałam, tak planowałam. Jestem przekonana, że decyzja o urlopie macierzyńskim, a następnie wychowawczym była najlepszą decyzją, jaką mogłam podjąć. Dla dobra naszych dzieci.  Nic mnie nie ominęło. Byłam przy chłopcach na każdym etapie ich dotychczasowego rozwoju. I jestem z tego bardzo dumna. Czuję wewnętrzną satysfakcję, że dałam od siebie wszystko to, co tylko mogłam. Ten czas był niezwykle dla mnie ważny. Przepełniony trudnymi chwilami, skrajnymi emocjami, pięknymi dniami, których mam nadzieję nic z mojej pamięci nie wymaże. Pokochałam być mamą. Pisząc to właśnie w tej chwili robi mi się ciepło na sercu. To był najpiękniejszy czas w moim życiu. Inne równie piękne przed nami.

Nie mogę się doczekać.

Macierzyństwo to nie bajka. Nie ma nic wspólnego z bujaniem w obłokach i całodobowym wielbieniem swoich dzieci. Same ohy i ahy  nad wspaniałością swoich pociech? To nie dotyczy prawdziwego życia. Każda mama z pewnością wie, co mam na myśli. Tak jak wspomniałam powyżej – cieszę się, że tak się wszystko ułożyło, że mogłam zostać z dziećmi przez te ponad 3 lata w domu, ale…

Zdecydowanie czuję, że to już najwyższy czas, aby od dzieci odpocząć. Być może co dla niektórych może się to wydać dość brutalnym stwierdzeniem, ale tak czuję. Tzw. “bunt dwulatka” to mały pikuś w porównaniu z tym, co potrafią wyczyniać teraz dwaj przeuroczy chłopcy. Mam wrażenie, że czasami nie ogarniam. Pójście Jasia i Antka do przedszkola traktuję jak możliwość nabrania głębokiego oddechu, zdystansowania się do pewnych spraw, które dzieci dotyczą. I przede wszystkim – wreszcie zacznę nie tylko myśleć, ale i działać w kierunku własnego rozwoju.

Boję się.

I jeszcze jedno. Ważne. Kto mnie zna, ten wie, że ze mnie taka trochę panikara. Czekam na pierwszy dzień bliźniaków w przedszkolu, ale szampana z tej okazji w lodówce chłodzić nie będę. Im bliżej godziny “zero”, tym coraz więcej we mnie niepewności. Tak, martwię się. Przeżywam to w sobie. Nie okazuję tego dzieciom, ponieważ byłby to największy błąd, jaki mogłabym popełnić. Rozmawiam z Mężem o swoich obawach. Zwyczajnie boję się tego, jak będzie wyglądał pierwszy dzień, nasze rozstanie, jak chłopcy będą się zachowywać. Myślę o tym, jak będzie wyglądała ich adaptacja w przedszkolu. Czy długo potrwa. Czy będą płakać. Tak po prostu. Rozum matki zdecydowanie podpowiada: hej, ogarnij się, myśl pozytywnie. W sercu jednak trochę więcej niepokoju.

 

Temat przedszkola wróci na bloga szybciej niż Wam się wydaje.

Do kolejnego.

JantkowaMama.

4 thoughts on “Bliźniaki-przedszkolaki. To już tuż, tuż.

  1. Wrzesień to chyba zawsze jeden z najbardziej stresujących miesięcy dla rodziców, a już zwłaszcza dla rodziców przedszkolaków, którzy zaczynają swoją przygodę z funkcjonowaniem i poznawaniem grupy. Dużo wytrwałości dla Waszej gromadki 🙂

  2. Hej mamuśka głową do góry… Płacz będzie po twojej stronie i to emocje zupełnie normalne…. Chłopaki dadzą radę maja siebie…. Będzie dobrze, przed wami kolejna przygoda, kolejny etap…. Pozdrawiam

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

This site uses Akismet to reduce spam. Learn how your comment data is processed.