Mama

Zmiany bywają trudne.

Kto przynosi prezenty na Święta.

Nie jest łatwo przyzwyczaić się do zmian. Jeśli nawet część z najważniejszych decyzji o zmianach podejmujemy świadomie my sami, to dopiero po czasie uświadamiamy sobie co się jeszcze pod tym kryje. Człowiek nie jest w stanie przygotować się na każdą ewentualność. Trudno jest przyjąć do wiadomości, że nie będzie już tak jak wcześniej. Przecież było tak prawdziwie, radośnie, tak po mojemu, po naszemu. Potrzeba czasu, aby nauczyć się żyć na nowych zasadach. Należy wszystko przemyśleć i poukładać w odpowiednich szufladkach w swojej głowie, aby wszystko grało i buczało. Po 30 latach doszłam do pewnego momentu w swoim żywocie, w którym rozumiałam, że nie da się już tak, jak było wcześniej. Po 30 latach rozumiecie ?! Szok. Po takim czasie okazuje się, że jest jednak inaczej. Myślimy sobie, że jeśli jest tak u nas, to wszędzie tak jest, że to co my uważamy za słuszne, wszyscy uważają za właściwe. A tu zonk.

Aby lepiej przyjąć to co nowe, należy się o tym czegoś wcześniej dowiedzieć. Nie stać w pozycji agresora, ale z przyjacielskim nastawieniem nawiązać relację. Spróbować zrozumieć, dlaczego jest tak, a nie inaczej. Wtedy jest łatwiej.

Myślicie sobie teraz pewnie: o czym do licha ona bredzi ? O co jej chodzi ? Może troszeczkę jaśniej ?

No bo Kochani moi, nie jest łatwo przyjąć do wiadomości ( nawet dorosłej kobiecie ), że…
to nie Święty Mikołaj przynosi prezenty w Święta Bożego Narodzenia tylko Dzieciątko, lub Aniołek.

Całe moje życie to Ten w czerwonym stroju był sprawcą świątecznego zamieszania, aż tu pewnego roku ktoś inny zajął Jego miejsce. Nie byłoby Wam trudno się z tym pogodzić ?

Ten Pan z brodą odwiedza dzieci na Śląsku 6 grudnia. Będąc berbeciem 6 grudnia zaglądałam pod poduszkę, bo to tam Mikołaj zostawiał małe drobiazgi dla grzecznych dzieci ( czyli dla wszystkich). To było takie małe co nieco, a więcej już osobiście przynosił w Wigilię. I wiecie co jest najlepsze ? Dopiero, gdy zapoznałam się z tradycją Śląska zaczęłam zastanawiać się nad tym, dlaczego na Pomorzu tak to wygląda. Bo to troszkę jednak dziwne, że pod poduszką Mikołaj zostawia prezenty dzieciom, a po kilkunastu dniach wraca i znowu ten sam Pan z brodą rozdaje podarunki. Trochę to podejrzane. A tak raz Mikołaj, potem Aniołek lub Dzieciątko i jest wszystko jasne i klarowne.

Co kraj to obyczaj, co rodzina to zwyczaj.

Każdy kraj, każdy region posiada swoją unikatową kulturę i tradycję. Nie ma mowy o tym, że tu na Śląsku jest gorzej, a na Pomorzu ( tam jest mój rodzinny dom ) jest lepiej. Jest po prostu inaczej, dla kogoś kto tu decyduje się zamieszkać. Nie dochodzi do żadnych pojedynków pomiędzy Świętym Mikołajem i Dzieciątkiem. A właśnie. Kim jest Dzieciątko ? To oczywiście nikt inny, jak malutki Jezus, który narodził się w Betlejem. Wiecie, że w Wielkopolsce, na Ziemi Lubuskiej, Kujawach  prezenty w Wigilię przynosi Gwiazdor, a na wschodzie Polski Dziadek Mróz ?

Nieważne kto, gdzie, w jaki sposób dostarcza, i kto im pomaga. Najważniejsza jest ta magia Świąt. Oczekiwanie dzieci na prezent choć bywa trudne, ma swój sens. Bycie cierpliwym naprawdę się opłaca.  Wiara w Tego, kto zostawi coś pod świątecznym drzewkiem jest jedyna w swoim rodzaju. Niepowtarzalna.

Ja “stara baba” nadal wierzę w tego kogoś, kto dostrzega, że cały rok jestem grzeczna. Czekam, może będę mogła usiąść na kolanko pewnego Pana z brodą. 

 

( mój Mąż ma brodę 🙂 ).

 

Cały wpis odrobinkę z przymrużeniem oka z okazji Mikołajek 😉

JM

5 thoughts on “Zmiany bywają trudne.

  1. Wiesz, ja bardzo chcialabym wierzyc, i mam nadzieje ze tam na gorze ktos taki jest. Troche mi tego brakuje na emigracji, we Francji, gdzie np nie obchodzi sie sw Mikolaja 6 grudnia…. Dopiero dzieki polskim blogom przypomnialam sobie o tej sympatycznej tradycji. Pozdrawiam serdecznie Beata

    1. Mieszkałam jedynie, a może aż 5 lat za granicą i wiem coś o tym jak brakuje człowiekowi tego magicznego klimatu. Mamy w Polsce wspaniałą tradycję i powinniśmy być z tego bardzo dumni. Tobie życzę wspaniałych Świąt, które już tuż, tuż przed nami.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *